2008-10-07, 20:36
organicus
http://www.rakowiecka.jez...3/12/muzyka.htmPowiedziałbym, doskonale sformułowana wypowiedź na temat struktury problemów
jakie dręczą polską rzeczywistość muzyki kościelnej.
Autorem tekstu jest znakomity organista Ireneusz Wyrwa.
To co, dyskusja?
P.S. Serdeczne dzięki dla Pavlosa za wyszukanie tego cennego artykułu, który uważam wniesie dużo świeżego spojrzenia na dobrze wielu znane, a bagatelizowane problemy.
2008-10-07, 22:24
Jarek
Bardzo dobry tekst prof. Wyrwy. Brawo. Widać, że lubelskie powietrze dobrze na Niego wpływa
2008-10-07, 23:06
o. Dyrektor
To co, dyskusja?
Wydaje się, że pyskoteka na temat, co prawda nie tego konkretnie artykułu, ale jakiegoś "nadartykułu" w tym typie, stanowi sens istnienia naszego forum i trwa już od kilku lat.
2008-10-08, 14:45
Rafal Kobic
Zgadzam sie, z wami, ze to bardzo dobry artykul ktory naswietlil to co wielu z nas juz wiedzialo - czyli ze nie jest dobrze. Mam nadzieje, ze jako za temat sie wzial czlowiek, ktorego mozemy bez zaprzeczenia nazwac "autorytetem", to wladze koscielne zaczna tez cos spostrzegac ze jest nie tak jak byc powinno, i co wazniejsze, zaczna naprawiac sytuacje.
Z naszej strony, uwazam, ze jest naszym OBOWIAZKIEM popierac i szerzyc opinie wskazane w artykule, i tez sami powinnismy cos probowac, zeby sytuacje polepszyc. W wielu wypadkach moze to byc nie za wiele, ale mysle, ze wazna bedzie tez nasza postawa i podejscie do tego.
Czyli, nie ma co drzec szat i zawodzic wielkim glosem, ale lepiej podchodzic do tych ktorzy obecnie robia "konska robote" i cicho i spokojnie wytlumaczyc co, jak i dlaczego, z podparciem o np. regulaminy i instrukcje koscielne, a nawet zademonstrowanie jak to powinno wygladac.
Jestem swiadomy, ze niektorzy z koni nas ofukaja, i nie zawsze nasze slowa padna na zyzna glebe, jednak jezeli sami nie bedziemy probowac polepszyc sytuacji chocby tylko we wlasnej parafii, to sytuacja ogolna sama sie nie poprawi.
A wiec, do dziela koledzy!
2008-10-08, 15:18
Grazialewa
I koleżanki...
2008-10-08, 15:34
Jarek
i niedźwiadki i inne paskudztwa.
2008-10-08, 23:42
Rafal Kobic
I koleżanki...
Oczywiscie, Grazynko. Ale jest przeciez konwencja ktora pozwala na nie rozroznianie plci jak sie zwraca do ogolu. A ja nie jestem ani antyfeminista, ani pedantem.
2008-10-16, 18:53
organicus
W kontekście ostatnich gorących tematów o harmonizacji 3+P CZYYYY 4+P, jak też restauracji organów zabytkowych (w tym przypadku Englera w Krzeszowie), można stwierdzić, że z tą muzyką kościelną jest gorzej niż można by sądzić po przesłuchaniu "ikon".
Już nie tylko brak podstawowych umiejętności, ale specyficzne myślenie dochodzi do głosu, a to już jest denko nad dziurą w której leży owa "muzyka".
Szkoda, bo w kościołach olbrzymi potencjał ludzki, z którym można coś w dziedzinie muzyki zrobić.
Strach przed "nowym" daje znać o sobie, a przecież to "nowe" istnieje już sobie kilka ładnych wieków...
2008-10-16, 19:47
Trąbka
Artykuł dobry ale niestety nic nie zmieni:( Możemy sobie podyskutowac i wymienic sie poglądami. Stan muzyki liturgicznej jest na marnym poziomie a większosci duchowieństwa , mówiąc kolokwialnie to wisi i dobrze o tym wiemy. Przykład z mojej parafii, powstaje scholka, która ma sie przygotowac na perygrynacje obrazu Jezusa Miłosiernego i co będą cisnąc przeboje o Miłosierdziu Bożym z Pop Oratorim i o czym my tu wogóle rozmawiamy
2008-10-19, 23:44
mannickpol
Macie racje - wszystko leży, a gdzie nie leży to się powili zaczyna pokładać. Stan muzyki liturgicznej zszedł na psy, niestety. Zdania typu "Tego nie graj, bo to dzieci nie lubią" albo "To nie jest fajne" są na porządku dziennym. Sami mamy problemy w swoich parafiach, jeśli tylko pokażemy odrobinę ambicji. Przecież mój szef powiedział mi, żebym najlepiej nic nioe grał na koniec mszy, bo ludzie nie zostają się modlić. [...] a co oni na mszy robili? Żal duszę ściska... Chcecie znać moje zdanie? Jest do kitu... Ludzie z ambicją są traktowani z góry... niestety.
2008-10-20, 03:57
Rafal Kobic
Jak napisalem w innym watku, forum jest dobrym dla nas upustem na frustracje i do zaczerpniecia otuchy na dalsza walke. Zgadzam sie, ze nie powinnismy zestawiac przeklenstw ze slowami dotyczacymi naszej religii, ale po trochu to rozumiem.
Bierzmy sobie za cel slowa Sw. Stanislawa Kostki (w parafrazie) "Do wyzszych rzeczy jestesmy stworzeni".
2008-10-20, 09:56
Quattro
Jednak te wszystkie kłody rzucane pod nogi nie zwalniają nas, by z uporem maniaka dążyć do poprawności przynajmniej.
Nie gram/gram coś, bo mi kazano/zabroniono - tak możesz tłumaczyć się 4 - 5 razy. Jeśli szósty raz tak powiesz, a nic nie uczynisz kontra, to znak, że idziesz na łatwiznę.
To wygodne bardzo zrzucać wszystko na obstrukcję i chore myślenie okołomuzyczne duchowieństwa, nie robiąc nic w zamian, by sytuację poprawić. To typowo polskie, by narzekać i smęcić, jednak każdy powinien postawić sobie wprzódy pytanie: co zrobiłem, by stan ten próbować poprawić? Choć odrobinę. Na własnym podwórku.
Może potrzebne jest nam zestawienie "grzechów głównych organistów"?
Coś w stylu:
- czy nie wyręczam non stop ludzi w śpiewie( wszechobecny głos ),
- czy troszczę się o instrument,
- czy uskuteczniam drobne reperacje, które mogę,
- czy szanuję metrum, tempo i wartości nutowe,
- czy nie idę na łatwiznę w zakresie repertuaru ( konizna ),
- czy dla świętego spokoju nie kładę uszu po sobie i nie stosuję się bez szemrania do kretyńskich "zaleceń" repertuarowych,
- czy nie jestem powodem zniechęcenia wiernych ( tych "knotków o nikłym płomyku" ) do uczęszczania do kościoła ( miętolenie na fletach, beczenie do mikrofonu, "zawrotne" tempo, nudziarski repertuar i rejestratura,
- czy staram się o zapewnienie jednolitych tekstów śpiewów dla ludności ( rzutnik, śpiewniki, tabelka z deszczółkami etc.)
- czy jestem otwarty na uwagi, sugestie i pouczenia osób mądrych i doświadczonych,
- czy czuję się odpowiedzialny za stan rozspiewania mojej parafii,
- czy grając literaturę staram się rozwijać w tym względzie,
- czy gram utwory w czasie i po liturgii,
- czy jestem upierdliwy w upominaniu i rugowaniu końskich wypierdów tworów typu schola czy "hureg",
- czy miłosiernie upominam innych współbraci, gdy wierzgają lub tylko rżą,
Każdy niech se dopisze jeszcze inne grzechy ze swego podwórka.
Jak zaczniesz robić cokolwiek z powyższego "zestawu" to jesteś upoważniony, by narzekać. Gdy jesteś bierny i pasywny to stoisz po stronie tych, co muzykę kościelną katują i depczą i NIE MASZ PRAWA się skarżyć, boś taki sam jak ta banda łobuzów i nieuków!
Zamknij więc gębę, przemyśl swe postępowanie i stań po WŁAŚCIWEJ stronie.
Albo zejdź z ławki, oddaj klucze od chóru i zacznij sadzić pietruszkę. Bo do tego się nadajesz.
Cytat: Kościół proponujący w liturgii tanią i prostacką muzyczkę staje się bezużyteczny!
za:"Rok liturgiczny z Benedyktem XVI".
Oby nie za naszą przyczyną...
2008-10-20, 12:31
luk11
Wiecie, jesli będziecie mieli taki moment że sił wam zabraknie i argumentów by bronić godności liturgii niebieskiej.Pojdzie obie wieczorem na organy, i wpustym kościele sobie płaczcie. i kłóccie się z Panem Bogiem.Polecam.Naprawde takiego powera dostaniecie od Niego.Naszą podstawowa bronią do walki z profanum w Kościele jest modlitwa i prawda.I trzeba ją mówić zawsze.Ale najpierw trzeba się nią samemu napełnić.
[ Dodano: 2008-10-20, 13:59 ]
2008-10-20, 14:21
Rafal Kobic
Kolego Luk11, zanim zaczniesz krytykowac dawno tu sie uczeszczajacych forumowiczow, moze bys byl taki dobry aby sie nam przedstawic w temacie "Kto jest kim" w dziale "Administracja". Lubimy wiedziec z kim mamy zaszczyt zadzierac. A tez poczytaj sobie zaleglosci w archiwach forum, to moze sie dowiesz dlaczego niektore sprawy stoja jak stoja.
A komentarze jakie uzyles moga sprawic, ze Toba sie zainteresuja inni, ale negatywnie dla Twojej egzystencji, przynajmniej na forum.
2008-10-20, 14:50
luk11
Przepraszam że obraziłem Pana Quatro...
[ Dodano: 2008-10-20, 15:09 ]
2008-10-20, 15:16
Rafał Sudoł
Myślę, że sama świadomość, iż się napisało powyższe zestawienie (za które dla Quatro ) nie dałaby żyć sumieniu osobie, która śmiałaby czynić inaczej.
A tak na marginesie kolego luk11, to zwracamy sie tu po imieniu/nicku.
2008-10-20, 15:33
Rafal Kobic
Ciekaw tylko jestem ilu z nich swoje słowa zamienia na czyny...
Badz pewny, ze Quattro praktykuje co glosi, i ze jak na samozwanego nieuka, zupelnie niezle mu to wychodzi. Ogolnie sprawy biorac, kazdy z nas probuje jak moze ulepszac swoj warsztat, i jak mu rece opadaja, klika na forum aby zaczerpnac nastepnej porcji inspiracji.
2008-10-20, 15:40
Jarek
U nas czysty socjalizm. Panów nie ma, bo zostali powywieszani na płotach.
2008-10-20, 21:11
luk11
Mam nadzieje Quatro że mi wybaczysz ten obrażliwy tekst w Twoją stronę.Człowiek czasem coś głupiego palnie.
[ Dodano: 2008-10-20, 21:21 ]
2008-10-20, 22:27
Quattro
.Chyba że lubisz robić za palanta!!!
- za palanta to ty robisz, cepie jeden, co nawet ci łatwo przychodzi widząc, co i jak piszesz.
Niczego mądrego nie wróży przeprawa z kimś kto najpierw sra, a potem pory zdejmuje, więc daj se spokój
2008-10-21, 07:54
luk11
Do Quattro:
Synku, chciałbyś żebym miał 11 lat ale mam więcej.I wiesz, pokazałeś że nie umisz wybaczać.Czyli po prostu brak Ci pokory.Wogóle swoją wypowiedzią do mnie to pokazałeś jeszcze większe dno niż ja.Ale nie mnie to oceniać.Ja Cię przeprosiłem a Ty to kopnołeś.Przykre to.
2008-10-21, 08:22
bach_s
Napisałabym coś w temacie, ale to może później, bo teraz muszę lecieć, a pewne posty aż mi dech zaparły...
2008-10-21, 08:45
Quattro
czy naprawdę uważasz, że to usprawiedliwia chamstwo bo moim zdaniem nie!
- nie uważam, Agato, ale pisałem takim językiem, by kolega lókjedenaście zrozumiał,
styl zaczerpnąłem od niego. A przebaczyć - przebaczam, ale nie zapominam.
Wielki chrześcijanin pisze o Bogu i modlitwie, a potem peroruje, że wyglądam jak jego dupa.
I nie mów do mnie "synku", bo umarłbym z rozpaczy, gdybym miał takiego tatę.
Polemikę na temat tej swoistej wymiany zdań kończę, licząc mimo wszystko na rzeczową dyskusję w przyszłości. A może i
2008-10-21, 08:59
luk11
I to mnie cieszy, fajnie by było gdybyś Quattro jeszcze o tym zapomniał.Bo nie dobrze jest pamiętać urazy.Ale dziekuję że podałeś rękę.A co do tych wartości i wytrzymywania to:
wartość to np ćwierćnuta,
wytrzymywanie to świadomość że np cwierćnuta składa się z 2 ósemek, 4 szesnastek itd
mam nadzieje że wyjaśnienia są zadawalające.Oczywiścię się śmieje A jeśli chodzi o mnie to myślę że mam spore doświadczenie i wiedze w zakresie muzyki kościelnej, organowej itp popartej konkretnym kształceniem.Dodatkowo mam wspaniałego Proboszcza z którym świetnie śię współpracuje.A co do tych grzechów organistów to całkowicie sę zgadzam z Tobą Quattro.
2008-10-21, 09:05
lukasior
umisz
forma poprawna --> "umiesz"!!
2008-10-21, 09:14
Quattro
Łukaszu, sprawa ostygła, więc już nie gadajmy o tym!
2008-10-21, 09:32
luk11
Łukaszu, sprawa ostygła, więc już nie gadajmy o tym!
Lukasior:Dziękuję za uczenie mnie poprawnej polszczyzny.Swój błąd zrozumiałem.
Nie widze powodu dalszego wracania do tej sprawy.A co do wywalania za ten występek, to czytałem o wiele bardziej wulgarne wypowiedzi na tym forum i jakoś żaden z tych ludzi nie wyleciał choć przepisy sa jasne co do tych spraw.Więc prosze Cię zebyś nie odstawiał tu szopki wielkiego nauczyciela ale już to zostawił.To nie temat tego forum.
[ Dodano: 2008-10-21, 10:30 ]
2008-10-21, 15:29
Jacek Rządkowski
Co do artykułu Pana Wyrwy to nic nowego nie wniósł on w kwestie przez nas omawiane.Tylko opisał problemy w innej formie.
Przede wszystkim nie "przez nas" tylko "przez forumowiczów od dawien dawna nim ja tu zaistniałem" powinieneś napisać - jak na razie przypominasz przybyłą z czeluści morskich kupę ledwie unoszącą się na wodzie, która przykleiwszy się do burty transatlantyka wielkim głosem woła: "PŁYNIEMY !!!".
I wtóra kwestia jeszcze tycząca pisowni: korzystając z maszyny do pisania czy komputera po kropce stawia się spację (służy do tego taki podłużny klawisz w centralnej części najniższego rzędu przycisków klawiatury).
2008-10-21, 16:34
luk11
Patrząc na to wszystko co tu się dzieje to jest mi wstyd, że należę do tego samego zawodu co obecni tu niektórzy Forumowicze. Ja popełniłem tylko jeden błąd, za który przeprosiłem, tymczasem spotykam się tu z chamstwem i złośliwością ze wszystkich stron. Chociaż sprawa z Quattro została wyjaśniona to inni Forumowicze od razu skreślili nie tylko ten mój jeden błąd ale nagle okazuje się, że wszystkie moje wypowiedzi są do niczego. No cóż, tylko to już nie świadczy źle o mnie, ale o niektórych obecnych tu Forumowiczach. A trzeba przyznać, że chamstwo i złośliwość szerzą się na tym forum dość często. Choćby przerabianie pieśni z chorału i używanie w nich słowa: k...a. No cóż dziękuję bardzo za udział w takim forum, gdzie stali Forumowicze mają prawo z chamstwem podchodzić do wielu spraw i ich długi staż usprawiedliwia to chamstwo oraz gdzie człowiek zostaje skreślony w ogóle z powodu jednej wypowiedzi. Życzę przyjemnego wymieniania zdania w towarzystwie wzajemnej adoracji. Ja stąd znikam!
2008-10-21, 18:19
Rafał Sudoł
Cierpliwość to wielka cnota, szkoda że jej nie posiadłeś. Myśle, że gdybyś przejawiał więcej skromności i pokory nie byłoby problemu. Ja nic do Ciebie nie mam, ale wskoczyłeś na forum i od razu chcesz wszystkim pokazać że jesteś z nas najmądrzejszy. Takie odniosłem wrażenie. I jak widać, nie chciałeś nas z tego błędu wyprowadzać. A szkoda, bo żeś chłop ze Śląska i nie przyniosłeś nam pochlebnej opinii...
2008-10-21, 19:51
organicus
Ale jesli widzimy że Proboszcz olewa zasady to my musimy go upomnieć.
I dostać wypowiedzenie... choć nie zawsze.
2008-10-21, 20:14
Rafał Sudoł
Więcej syfu, więcej kasy, bo to dowodzi jak lud daje się robić na szaro poprzez wciskanie mu byle czego. I tak przyjdzie i rzuci.
Są przypadki, gdzie jest odwrotnie. Przyszedł nowy proboszcz, zreorganizował scholki, zatrudnił porządnego organistę (sporo się go naszukał), a że jest świetnym kaznodzieją, ludzie garną się mu do kościoła i na tacę nie żałują. Kasa leci jeszcze większa...
2008-10-21, 20:19
organicus
Przyszedł nowy proboszcz, zreorganizował scholki, zatrudnił porządnego organistę (sporo się go naszukał), a że jest świetnym kaznodzieją, ludzie garną się mu do kościoła i na tacę nie żałują. Kasa leci jeszcze większa...
Pojedź na konferencję Episkopatu i wytłumacz, że dobra muza w kościołach to lepsza kasa.
Może się w końcu zabiorą za rewolucję. Może śpiewnik liturgiczny powstałby...
2008-10-21, 20:25
Rafał Sudoł
Sytuacja o której pisze miała miejsce na Podhalu. Zbyt małym jestem aby tłumaczyć cokolwiek duchownikom. W sumie wyjątki potwierdzają regułę czyli ogólnie jest do dupy...
2008-10-21, 20:59
organicus
czyli ogólnie jest do dupy...
Żeby tylko do dupy... to jest do ch. niepodobne co się dzieje.
2008-10-22, 10:04
ŁukaszW
Chyba niepisaną zasadą w takich kwestiach jest nieoceniona siła "pomocy z zewnątrz". Rozwijając tę myśl przykładowo:
Jeśli coś chrzani się w Twoim instrumencie albo dają sie zauważyć usterki w nagłośnieniu, które chcąc czy nie chcąc wykorzystujesz, to podając owe fakty do wiadomości duchownika z reguły nic nie wskuramy (owszem są wyjątki). Wyobraźcie sobie jednak, iz zamiast was do szefa przychodzi jeśli nie parafianin a osoba z zewnątrz znająca sie akurat na rzeczy to w tym momencie duchowny zostaje w pewnym sensie wytrącony z równowagi. Zaczyna się wstydzić tego, iż tak własnie kształtuje się obraz jego kościoła wśród osób z zewnątrz. Czy nie widzicie w tym czegoś?
2008-10-22, 10:06
Rafał Sudoł
Organicusie, szanuję i podzielam wiele twoich myśli, które przelewasz na forum. czasami mam jednak wrażenie, iż jesteś stańczykiem, ktory rozdziera szaty przed komputerem. W trosce o to by myśl ta nadal była przelewana na forum chciałem się spytać, czy masz zdrowe serce, bo poziom wybuchowości w twoich postach, pozwala stwierdzić, że musisz się nieziemsko denerowować przy ich pisaniu. Zatem może warto wziąć kilka głębszych oddechów przed wejściem na forum.
Pozdrawiam.
P.S. Ogromna większość z nas MA świadomość stanu muzyki kościelnej w naszym kraju.
2008-10-22, 10:08
organicus
Zaczyna się wstydzić tego, iż tak własnie kształtuje się obraz jego kościoła wśród osób z zewnątrz.
ale Panie, o kosmosach Pan gadasz. Gdzie, kto się wstydzi? Ksiądz? Który?
2008-10-22, 10:12
ŁukaszW
Powiedziałbym Tomku, że tak być powinno No fakt. Wielu z naszych wielebnych to po prostu zwisa i powiewa... Chociaż wydaje mi się, że w tym kierunku możemy drążyć bardziej i upatrywać pewnej pomocy. Żeby jeszcze ci "wyżej" pomyśleli w ten sposób? Może doczekalibyśmy się swego rodzaju komisji diecezjalnych robiących obchody po parafiach i na żywo oceniających stan zarówno infrastruktury jak i samych pracowników.
2008-10-22, 10:18
organicus
e musisz się nieziemsko denerowować przy ich pisaniu.
wręcz przeciwnie!!!
Mam prze.ajebistą zabawę, a to forum to taka wirtualna zabawka.
2008-10-22, 11:26
Paweł Seligman
Przecież mój szef powiedział mi, żebym najlepiej nic nioe grał na koniec mszy, bo ludzie nie zostają się modlić. [...]
Ja często na koniec mszy gram jakiś utwór albo improwizuję...
2008-10-22, 11:41
Jarek
Nie, no Panowie. Ludzie mają wiedzieć, że uczestniczyli w czymś wyjątkowym, w misterium.
To tak, jakby mężczyzna po skończonym akcie prokreacji zapalił papierosa, odwrócił się na drugi bok i poszedł spać!
Nie można ludzi zostawiać samych sobie. Jeżeli można im pomóc ochłonąć z liturgicznego uniesienia - to im pomagajmy.
I wydaje mi się, że po takiej argumentacji ksiądz nic nie powie.
2008-10-22, 11:43
Paweł Seligman
Właśnie! Wychodząc z kościoła mają mieć świadomość że uczestniczyli w czymś wyjątkowym, w misterium!!! I nawet jeśli podczas mszy zapomnieli o tym, to na koniec mamy im w tym przypomnieć. Czym przypomnieć?? Dobrą muzyką! Nawet jeśli gram 2 czy 3 zwroteczki pieśni, to po niej daję "czadu" na instrumencie. I co?? I na moim "zadupiu" nierzadko ludzie zostają, a czasem jacyś turyści przychodzą na chór, z bliska patrzą na to co i jak gram, potem im opowiadam o organach, skąd się w Brennej Leśnicy wzięły itp.
I tak to chyba ma wyglądać, no nie??
2008-10-22, 14:22
Rafal Kobic
Ano wlasnie, Pawle! Ja czynie podobno (chociaz na wiele nizszym szczeblu!), i od czasu do czasu tez zauwazam, ze ktos siedzi i slucha, nie wychodzac, az skoncze.
A takie granie tez zaglusza jazgot plotkowania tych ktorych nie poniosla uroczystosc okazji.
2008-10-22, 14:43
Rafał Sudoł
Zgadza się, w Chorzowie jest w centrum kościół św. Jadwigi. Tam w niedzielę zawsze po eucharystii jest grany jakiś utwór. Często Bach, ale np. w Wielkanoc jest Alleluja z Mesjasza, a w święto św. Cecylii, lub w niedziele po tym święcie w ogłoszeniach jest zawarte zaproszenie, aby po Mszy św. zostać i posłuchać kilku utworów organowych z tej okazji. Niestety jeszcze w zbyt wielu kościołach tak nie jest.
2008-10-23, 11:13
ŁukaszW
Ja także po zakończonej Mszy św. często coś improwizuje, bądź też zagram jakieś mało skomplikowane utwory organowe. Sprawdza się to, że gdy organy milkną ludzie zaraz uciekają. Jednakże, gdy coś zaczynamy grać, większa grupa ludzi okazuje swoje zainteresowanie i czeka na "rozwój wydarzeń".
2008-10-25, 14:34
kha_15
Ja zwykle w czwartki idę przed szkołą na mszę do katedry i po mszy czekam, aż organista nie skończy grać Uwielbiam to
2008-11-03, 10:57
luk11
Ja często gram przed Mszą coś spoikojnego i cichego. Np. ks. Chlondowskiego. Jest idealny na te momenty.
2008-11-07, 16:42
organicus
http://pl.youtube.com/watch?v=B_lS1LeCA80W przyszłości będzie wymiatała totalnie. Póki co wszystkie KONIE co pierdzielą totalnie niech uczą od tej dziewczynki jak grać rytmicznie i bez dźwięków wyprzedzanych.
2008-11-07, 22:34
Jakub Garbacz
Póki co wszystkie KONIE co pierdzielą totalnie niech uczą od tej dziewczynki jak grać rytmicznie i bez dźwięków wyprzedzanych.
Tja... i niech się uczą "Amen" po półtonie i Alleluja na tonice i dominancie... . Ale co tam, ważne że bez wyprzedzańców...
2008-11-07, 22:35
organicus
uscislilem o co mnie biega
2008-11-07, 22:40
Tomasz Kmita
Ale jaki ona ma głos!!! 9 lat i taki głos? Nieźle...
2008-11-08, 15:28
Rafal Kobic
Zyczac jej jak najlepszych postepow, ogladajac ile o tej mlodej napchano filmikow na YouTube w roznych kategoriach (koscielne i swieckie) z tej mlodej moze cos jeszcze byc, ale jestem pewien, ze tyle ekspozycji moze jej tez zaszkodzic. Pamietacie co bylo jak inna mloda osobe promowal jej proboszcz?
Mlodzi musza miec szanse dorosc do slawy, inaczej slawa moze ich zatopic.
2008-11-08, 22:39
luk11
Tak z innej beczki... to będę miał w niedziele na Mszy klarnecistę... młody chłopak, przerwał naukę na początku II stopnia. Jego organista dał mu utwory:
1. Święty, Święty, jest Bóg sam...
2. Sancta, Sancta...
czyli pieśni które śląscy łorganiści lubią chałturzyć zadowalająć starsze omy, przeznaczone na głos ludzki... w końcu zagramy ave verum... nie powiem żeby grał rewelacyjnie... dżwięk tego klarnetu umiera kiedy w niego dmucha bo żle oddycha... i to ave verum brzmi w jego wykonaniu boleśnie, no ale nie powiem chłopakowi że ma się zabierać... bo bym go obraził...
2008-11-10, 13:19
organicus
Mała "diagnoza".
Zarzuty/narzekania jakie można na podstawie lektury tego Forum przedstawić względem stanu muzyki kościelnej w Polsce sformułuję ostatecznie tu:
1. Brak normalnego ogólnopolskiego śpiewnika liturgicznego w parafiach (czyli czegos takiego dla ludzi w czasie Mszy i nabozenstw, jak mszal, lekcjonarz czy ewangeliarz dla kaplana i sluzby liturgicznej) - przez co leży improwizacja organowa, czyli np. wykorzystywanie różnych form we wstępach do pieśni, bo wstępy są NIEPOTRZEBNE w sumie, skoro i tak "śpiew prowadzi śpiew", leży i nawet już nie kwiczy NORMALNE, w sensie posoborowym "protestanckie" użycie organów (organy co prawda akompaniują, ale nie prowadzą śpiewu, tylko służą do robienia TŁA).
2. Mikrofon dla grającego na organach - naturalna i jedna z najgorszych konsekwencji w/w.
3. Śpiewający ksiądz wraz z organistą rzeczy przeznaczone dla ludu - też konsekwencja tego co w pierwszym punkcie. Z obu powyższych punktów wyłania się smutny obraz rzeczywistości, w której ludzie są przyzwyczajani do słuchania śpiewu organisty, albo wraz z księdzem na dwa mikrofony, co jest jednym z czynników prowadzących do zaniku śpiewu w parafiach. Takie traktowanie sprawy oducza ludzi podstawowej zasady słuchania organów.
4. W znakomitej większości kościołów (szacuję lekko ponad 90%) brak normalnej poukładanej rytmicznie gry - nuty swoje, a "organista" swoje, byle niechlujniej - przykłady w temacie o "Ikonach".
5. Ogólne zjawisko wyprzedzanych dźwięków - można powiedzieć charakterystyczne dla polskiej muzyki kościelnej.
6. Śpiewanie psalmu przez organistę, powtarzanie refrenu przez tego, który śpiewa psalm. Np. kalendarz liturgiczny Archidiecezji Gdańskiej TŁUSTYM DRUKIEM zaznacza, że ten kto śpiewa psalm, nie powtarza refrenu wraz z ludem, ale organiści i tak swoje, bo najczęściej też i księża się burzą, że dlaczego organista nie powtarza z ludźmi refrenu - kompletne ignorowanie problemu.
7. Powszechne użycie harmonizacji "mniej więcej" - quasi romantyczne granie, bez podstaw znajomości harmonii wczesnobarokowej i barokowej, niewykorzystywanie podstawowego akompaniamentu 1+2+P (o innych układach nie mówiąc), bo w sumie wystarczy sobie podgrywać na jednym manuale i śpiewać.
8. Zła rejestracja organów podczas Mszy - też konsekwencja pkt. pierwszego.
9. Nierespektowanie zapisu nutowego w którym nie ma powtórek.
10. Granie "Amen" na dwóch tonach, zamiast na jednym. W ogóle idea akompaniowania jest śmieszna, bo gros organistów musi wykonywać nieprofesjonalne działanie jakim jest wyszukiwanie tonu na jakim celebrans akurat śpiewa. Owszem, akompaniament śpiewów dialogowanych też pochodzi od protestantów, ale tam TON jest podawany wcześniej pastorowi, a nie, że się go szuka w czasie gdy pastor śpiewa. Pewnie, że różnie to bywa, ale generalna zasada jest taka jaką opisałem.
Oczywiście "tradycyjne" podejście wykształciło taki, a nie inny typ, więc nie ma rady: jak ktoś nie potrafi usłyszeć tonu na którym celebrans śpiewa, musi posiłkować się cichym fletem. Najczęściej jest tak, że pojęcie "cichy" jest różnie interpretowane.
11. Szereg błędów w melodii czy powtórkach pieśni w różnych śpiewnikach, których każdy organista ma przeważnie kilka (znów konsekwencja braku jednego śpiewnika), różne teksty w różnych wydaniach (jednym z bardziej kuriozalnych przykładów błędu, który występuje we wszystkich śpiewnikach jest złe przetransponowanie ze skali miksolidyjskiej "O salutaris", czyli "O zbawcza hostio". W kluczowych momentach śpiewu, w tym w "Amen" zamiast całego tonu jest PÓŁTON!!!).
12. Księża wychodzący zaraz po Mszy do zakrystii, przez co pieśń na wyjście staje się karykaturą zagłuszającą wychodzący lud.
13. Powszechne zjawisko (niedawno wyszło na jaw) gry, gdzie lewa ręka dubluje pedał.
14. Dużo mniej znaczących problemów, jak choćby gra chorałów niemieckich, czy innych, w czasach, w których nie gra się ich tam gdzie są śpiewane. Przykład "Wenn wir in hoechsten Noeten sein" jako "ładny" chorał grany na ślubie. Oczywiście przy tym repertuar ślubny czy pogrzebowy również traktowany jest bardzo dowolnie, na zasadzie: rodzina płaci i wymaga - i wielu przystaje na różną twórczość kompletnie nie nadającą się do Liturgii Mszy Świętej.
15. Zjawisko wartościowania organisty pod względem śpiewu, a nie gry na organach - naturalna kolej "mikrofonowej rzeczywistości".
16. Ogólnie rutynowe i byle jakie podejście do wielu problemów z zakresu muzyki kościelnej: nieznajomość przepisów (np. mało kto sobie zdaje sprawę, że organy MOGĄ akompaniować śpiewom nawet podczas Liturgii Wielkiego Piątku- nie ma być tylko muzyki solowej), użycie piosenek podczas Mszy, zły dobór pieśni na różne większe lub mniejsze uroczystości (tutaj też wina księży, którzy życzą sobie takowe...).
17. Oczywiście naturalną konsekwencją w/w zarzutów, problemów jest stan instrumentarium, czyli "wielkie" poszanowanie organów piszczałkowych... Przy tym stan świadomości, że mimo iż cyfrowe instrumenty mają być jako tymczasowe wstawia się je jako docelowe, niekiedy usuwając piszczałkowe organy, albo nie starając się o ich remont.
18. Brak jednolitych przepisów regulujących zatrudnianie i wymagania wobec organistów w całego kraju.
19. Niekompatybilność systemu: Akademia Muzyczna - Wydział Instrumentalny - organy, Akademia Muzyczna - Wydział, czy Zakład Muzyki Kościelnej, Studium Organistowskie, czy inne szkoły Muzyki Kościelnej;
z potrzebami diecezji w Polsce (skoro nie ma jednolitych przepisów, nie ma wspólnego kierunku działania), itd.itp.
20. Ponosząca się w kościołach muzyka sakro-polo (lub takie cuś jak tu:
http://pl.youtube.com/wat...feature=related czy jakiś biskup to widział?) w wykonaniu tzw. "scholek-pierdolek", które nie dość, że serwują repertuar piosenkowy zakazany przez Episkopat Polski, to jeszcze rozwalają śpiew WSPÓLNOTY odzwyczajając ludzi od śpiewu, a przyzwyczajając (w tym też zasługa w/w mikrofonu organisty) do słuchania tylko i biernego uczestnictwa we Mszy Świętej. Do tego kwestią sporną jest użycie podczas Mszy gitary klasycznej, która ani nie jest generalnie zakazana (określenie "itp". w Instrukcji Episkopatu), ani nie jest dopuszczona. Skandalem jest już użycie przez "scholki-pierdolki" instrumentów perkusyjnych, które są zupełnie obce, niepotrzebne w liturgii rzym.kat., w tym w krajach europejskiego kręgu kulturowego. Poza tym instrumenty perkusyjne są również zakazane przez Episkopat Polski. Może już nie tyle chodzi o ich "niegodność", co sens użycia, gdzie liturgia zorientowana na śpiew wspólnoty przerywana jest od czasu do czasu hałaśliwym nawoływaniem bębnów, niczym w I części "Władcy pierścieni" ...
Diagnozę można uściślić jeszcze, ale czy znajdzie się ktoś, kto wystawi receptę, podpisze ją i zacznie wcielać w życie?
Moim zdaniem: może tak, ale nie w tym stuleciu.
Miłego dnia
2008-11-10, 15:52
o. Dyrektor
Oto reformator organicus przybija na odrzwiach forum swoich 20 tez o rozkładzie muzy w polskich kościołach.
Jest to konkret z odwirowanej piany, którą ubijamy na forum codzień.
Z niektórymi tezami można oczywiście dyskutować, jak choćby z tezą o śpiewnikach dla analfabetów muzycznych, niemniej synteza ta jest wartościowa i mogłaby stanowić podstawę do naszego wołania na puszczy: "czas jest krótki, już siekierka została przyłożona do korzeni zła".
2008-11-10, 18:20
Justyś
Mała "diagnoza".
czy znajdzie się ktoś, kto wystawi receptę, podpisze ją i zacznie wcielać w życie?
Diagnoza trafna, choć zbyt pesymistyczna. Jedno, co warto to upić się warto.
A teraz idę poćwiczyć.
2008-11-10, 18:25
Jakub Garbacz
Mała "diagnoza". ...<ciach> Diagnozę można uściślić jeszcze, ale czy znajdzie się ktoś, kto wystawi receptę, podpisze ją i zacznie wcielać w życie?
Organicusie, na prawdę trafnie zdiagnozowałeś to, co toczy od środka naszą muzykę liturgiczną. Zgadzam się z Tobą - może nie w 100 %-tach, ale w większości tak.
A co do wcielania w życie - no cóż - zamiast oglądać się na "podpisanie recepty" przez władze kościelne zacznijmy od nas samych i naszych "małych ojczyzn".
Aż żal ściska drogi Organicusie, że nie zechciałeś wprowadzić tego wszystkiego w życie i dać nam wszystkim przykład że nie są to czcze słowa... Widać, jakoś łatwiej krytykować i udzielać złotych rad, gdy się człek wyrwie z tego bagna i jest daleko, na stabilnej i bezpiecznej pozycji
2008-11-10, 18:36
johann
Otóż 20 organicusowych punktów na pewno zawiśnie i pojawi się tam gdzie powinno, a zrobię wszystko żeby w jak największej ilości kopii to rozpowszechnić (czemu nie miałoby się przypadkowo znaleźć w kilku kopiach na jakimś końskim tudzież klaczym chórze? )
2008-11-10, 19:12
organicus
Aż żal ściska drogi Organicusie, że nie zechciałeś wprowadzić tego wszystkiego w życie i dać nam wszystkim przykład że nie są to czcze słowa...
Uwierz, mialem fajna parafie. Uczylem piesni i ludzie chcieli tego, chcieli sie uczyc, a jak zachorowalem jednego 3 maja ... to wowczas zaczely sie NORMALNE grania, czyli wstep, rzutnik, spiew wraz z organami. To szlo przy piesniach ktore znali. Wiem, ze w polskich realich jest to nowatorskie, ale nie bylo tak, ze nagle kosciol nie wiedzial co sie dzieje. Ludzie kapowali w try miga.
Najlepsza sytuacja byla, jak mila starsza pania przyszla w trakcie uczenia piesni na chor (musielem z gory, bo pilot byl na kabel - chyba to juz opisywalem) i dosyc stanowczo: "panie, wezzesz pan gadaj glosniej w ten mikrofon, bo nie slyszymy". Slyszeli, tylko nie bardzo rozumieli, bo wina naglosnienia, ale jak sie troche dalej odsunelo od mikrofonu, to kapowali. Bylo tak, ze co niedziele przed (oprocz scholkowej 18) uczylem piesni. Najfajniejsze bylo to, ze chciali spiewac, bo czuli, ze ktos sie nimi interesuje i zwraca uwage jak wazne jest to, zeby wspolnie pospiewac w czasie Mszy. Stalo sie tak jak sie stalo i teraz jest inaczej.
Zal mi troche tamtej parafii, bo teraz tam gra facio, ktory wszystko polozyl z powrotem na lopatki, tzn. nie uczy, a sie madrzy.
2008-11-10, 19:15
johann
oczywiście, najpierw przeredagować
2008-11-10, 19:53
organicus
choć zbyt pesymistyczna.
Zbyt delikatna bym powiedział. Pojeździj po kraju.
2008-11-10, 22:10
organistka2005
[quote="organicus"]Mała "diagnoza".
Zarzuty/narzekania jakie można na podstawie lektury tego Forum przedstawić względem stanu muzyki kościelnej w Polsce sformułuję ostatecznie tu:
2. ....Mikrofon dla grającego na organach - naturalna i jedna z najgorszych konsekwencji w/w.
W regulaminie dla organistów stoi wyraźnie że organista ma obowiązek grać i ŚPIEWAĆ
5. Ogólne zjawisko wyprzedzanych dźwięków - można powiedzieć charakterystyczne dla polskiej muzyki kościelnej.
6. Śpiewanie psalmu przez organistę, powtarzanie refrenu przez tego, który śpiewa psalm. Np. kalendarz liturgiczny Archidiecezji Gdańskiej TŁUSTYM DRUKIEM zaznacza, że ten kto śpiewa psalm, nie powtarza refrenu wraz z ludem, ale organiści i tak swoje, bo najczęściej też i księża się burzą, że dlaczego organista nie powtarza z ludźmi refrenu - kompletne ignorowanie problemu....
...okazuje się,że nieraz w praktyce wychodzi to inaczej niż w regulaminie....tam, gdzie jest taka potrzeba organista powinien powtórzyć, zwłaszcza, gdy refrenu psalmu nie ma na slajdach....okazuje się,że ludzie szybko zapominają....
9. Nierespektowanie zapisu nutowego w którym nie ma powtórek.
....to zalezy od parafii, gdzie ludzie uczą sie przez powtarzanie....z powodu braku slajdów...
10. Granie "Amen" na dwóch tonach, zamiast na jednym. W ogóle idea akompaniowania jest śmieszna, bo gros organistów musi wykonywać nieprofesjonalne działanie jakim jest wyszukiwanie tonu na jakim celebrans akurat śpiewa. Owszem, akompaniament śpiewów dialogowanych też pochodzi od protestantów, ale tam TON jest podawany wcześniej pastorowi, a nie, że się go szuka w czasie gdy pastor śpiewa. Pewnie, że różnie to bywa, ale generalna zasada jest taka jaką opisałem.
Oczywiście "tradycyjne" podejście wykształciło taki, a nie inny typ, więc nie ma rady: jak ktoś nie potrafi usłyszeć tonu na którym celebrans śpiewa, musi posiłkować się cichym fletem. Najczęściej jest tak, że pojęcie "cichy" jest różnie interpretowane.
Raczej zanika już podawanie tonu celebransowi, bo zdolniejsi odgrywają ze słuchu, a mniej zdolni szukają "na chybił trafił" w zależności od możliwości muzycznych kapłana-nie wszyscy potrafią spiewać w jednej tonacji i czysto....
11. Szereg błędów w melodii czy powtórkach pieśni w różnych śpiewnikach, których każdy organista ma przeważnie kilka (znów konsekwencja braku jednego śpiewnika), różne teksty w różnych wydaniach (jednym z bardziej kuriozalnych przykładów błędu,
Z tym się zgodzę, bo te różnice w śpiewnikach powodują czasem konfilkty i nieporozumienia w relacjach proboszcz-organista....czasem spor się toczy o wersję melodyczną, gdzie kaplan udowadnia pracownikowi,ze zna się lepiej na nutach....
Oczywiście przy tym repertuar ślubny czy pogrzebowy również traktowany jest bardzo dowolnie, na zasadzie: rodzina płaci i wymaga - i wielu przystaje na różną twórczość kompletnie nie nadającą się do Liturgii Mszy Świętej.
mnie raczej denerwuje fakt,że rodzina ktora proponuje mi utwór świecki wmawia mi,że muszę to zagrać, bo INNI ORGANIŚCI TO GRAJĄ>>>to nie argument,ale może być prawdą!
mało kto sobie zdaje sprawę, że organy MOGĄ akompaniować śpiewom nawet podczas Liturgii Wielkiego Piątku- nie ma być tylko muzyki solowej),
To prawda,ale wszystko zalezy od kapłanów-oni podejmują decyzje, i większość niestety nie toleruje żadnych dyskusji z organistami na ten temat....są pewne tradycje, zasady, które niwelują wszelkie przepisy....
...użycie piosenek podczas Mszy, zły dobór pieśni na różne większe lub mniejsze uroczystości ..
Bogactwo repertuaru nie może ograniczać się do pieśni z Siedleckiego których jest niestety sporo, ale w podziale na okresy liturgiczne, jest w sumie niewiele zwlaszcza w okresie zwykłym. Oczywiście nalezy mieć pod ręką spis piesni dopuszczonych do liturgii(a istnieje takowy!) i tam też są piosenki których organisci boją się jak ognia....nie wiadomo dlaczego?
Panosząca się w kościołach muzyka sakro-polo ...w wykonaniu tzw. "scholek" które nie dość, że serwują repertuar piosenkowy zakazany przez Episkopat Polski, to jeszcze rozwalają śpiew WSPÓLNOTY odzwyczajając ludzi od śpiewu...
Myślę,że nie należy uogólniać bo NAPRAWDĘ są takie scholki, które prowadzą naukę spiewu przed Mszą Świętą, tylko wszystko zalezy na ile przygotowana jest do tego typu działalności sama wspólnota parafialna, bo można się dwoić i troić, a wiermi nie wydadzą z siebie ani jednego dźwięku....bo nie wiedza, że Eucharystia to cos więcej niż tylko niedzielny obowiązek....
[/b]
2008-11-10, 22:40
johann
W regulaminie dla organistów stoi wyraźnie że organista ma obowiązek grać i ŚPIEWAĆ
dobra dobra. a z jakiego kraju ten regulamin, i dlaczego z Polski?
2008-11-10, 23:11
Tomasz Kmita
Ja gram na stałe nie w kościele rzymskim i podaje ton księdzu. Zaproponowałem to pewnego razu i absolutnie nie miał nic przeciwko. Zwykle czynie to przed aklamacją po przeistoczeniu (tu wykonywana jest tylko pierwsza). Robię króciutką przygrywkę w e-moll (dokładnie ta sama melodia którą ksiądz śpiewa, tylko skrócona, bo pomijam te wszystkie sylaby na jednym (pierwszym) dźwięku.)
Ja natomiast gram na stałe w rzymskim i nie gram odpowiedzi w ogóle. Jedyne, co gram, to właśnie aklamacja po przeistoczeniu. Robię dokładnie tak, jak piszesz. Przed Mszą jest zawsze ustalone z czelebransem jaka będzie śpiewana i kiedy ludzie wstają, ja podaję ton. Można nawet w Polsce? Można. ;]
2008-11-10, 23:33
Jakub Garbacz
....tam, gdzie jest taka potrzeba organista powinien powtórzyć, zwłaszcza, gdy refrenu psalmu nie ma na slajdach....okazuje się,że ludzie szybko zapominają....
Wyjaśnijmy sobie jedną sprawę - otóż psalm responsoryjny to forma dialogowana kantor - lud. W naszych realiach rolę kantora przeważnie przejmuje organista. Nad sensem i poprawnością takiego stanu rzeczy też można długo i namiętnie dyskutować, ale to przy innej okazji. Dialog odbywa się pomiędzy kantorem wykonującym wersety, a ludem - wykonującym refren (zapodany wcześniej przez kantora). Jeśli więc rolę ludu przejmuje także kantor (lub w naszych realiach organista), to z dialogu robi się monolog.
Wspominasz że ludzie zapominają refren, gdy nie ma go na slajdach. Tak - to fakt, ale wobec tego nie można zadbać o to, by był na slajdach? W dzisiejszych czasach to nie jest wielki problem - już nie mówię o rzutnikach multimedialnych, bo w końcu nie każdą parafię na nie stać. Ale zrobienie tradycyjnego slajdu na folii w zwykłej drukarce nie jest chyba elementem nie do przeskoczenia?
2008-11-11, 00:14
organicus
W regulaminie dla organistów stoi wyraźnie że organista ma obowiązek grać i ŚPIEWAĆ
I co z tego??? Jak napiszą, ze papież ma zatańczyć to też będzie ok?
To, że ma śpiewać wynika z tej zależności, że nie ma śpiewnika. Kumasz, czy nie?
Ten argument śpiewu organisty jest podstawowym KURIOZALNIE KATASTROFALNYM błędem w podejściu do roli jaką organista powinien spełniać.
Napisałem, że przez brak śpiewnika zanikła improwizacja, wykorzystanie form akompaniamentu takiego jak otwierasz np. jak u Bacha, czy innych mistrzów.
Słyszałaś kiedyś, żeby ktoś akompaniował tak na organach, że cantus firmus chorału gra na ... PEDALE, a na manuale bez kwint i oktaw równoległych akompaniuje?
Podejrzewam, że nie. Spróbuj tak zagrać i śpiewać do mikrofonu. Jak potrafisz, a do tego muzycznie poprawnie chociaż (nie mówiąc już kunsztownie) prowadzić akompaniament...
zwracam honor, ogłaszam Cię GENIUSZKĄ. (bez sarkazmu)
2008-11-11, 00:54
muzol
Skoro trudno jest powszechnie wyegzekwować na płaszczyźnie naszych parafii ( choc nie wszystkich) cokolwiek na plus w kwesti muzyki to jak będzie można wcielic w życie owe 20 punktów ? Pobożnych życzeń mieć bez liku można, ale co dalej????????????
Łatwiej przecież tak
http://pl.youtube.com/wat...feature=related
2008-11-11, 01:17
organicus
Skoro trudno jest powszechnie wyegzekwować na płaszczyźnie naszych parafii ( choc nie wszystkich) cokolwiek na plus w kwesti muzyki to jak będzie można wcielic w życie owe 20 punktów ? Pobożnych życzeń mieć bez liku można, ale co dalej????????????
No tak, ale ja napisałem, że w tym stuleciu jest to niemożliwe.
2008-11-11, 01:50
muzol
Ani w tym ani w przyszłym ani w żadnym , bo poziom muzyczno liturgiczny obecnie ma tendencję spadającą po równi pochyłej i to jakoś nie chce sie zatrzymać. Przewaga "novum" nad " anticum" jest duża i jak kiedyś pisałem, z seminariów wychodzą co najmniej bierni w postawach ludzie, którzy są bardziej " pro novum". Elektroniczne cacuszka, błyskotki, wabią i kuszą, kto by chciał sie posilić na to co powinno być
2008-11-13, 14:46
luk11
Osttnio... gram ślub... w trakcie wchodzi gościu w garniturku i pyta czy może zagrać na trabce. a na to że nie bo ks. Proboszcz sie nie zgadza, a on że z nim rozmawiał. zdziwiłem się bo nic mi nie mówił farorz a kategorycznie trąbki obecności na Mszy zabronił. No ale się zgodziłem bo mnie zablokował gościu zezwoleniem. Przychodzi ofiarowanie... gościu podłlączył sobie keybord, włącza akomoaniament, wydobywa się dzięk orkiestru symfonicznej to jeszcze zniosłem ale nagle.... tu....tu....tu....tu.... perkusja i dawaj Ave Maria Schuberta. Myślałem że zjade. I patrze, a farorz oparł się ekoma o stół i jak się na góre spojrzał to jakby mógł to by go zrzucił. Mało tego, groł z pamięci. Jedno wielkie gówno. Zagrał, pozbierał manatki i wyszedł tak że nie mogłem nic zrobić bo byłem zajęty grą. Po Mszy farorz mi mówiże jeśli on mi nic nie powie to że ktoś z nim coś ustalał to nie ma prawa grać. Chyba że ja sam ocenie że to liturgiczne jest. A ten artysta z nim nie gadał. Czujecie, gościu, przyszedł, nakłamał, pochałturzył, wziął kasę i pitnął. Ale interes. Zarabia kase na kłamaniu. Żalosne.
2008-11-13, 19:22
muzol
Mnie jak ktoś mówiże ma zezwolenie, ( a nie ma) zawsze przy nim wybieram nr do kustosza i jakoś dziwnie sie ulatnia. Po drugie jeżeli miałes wyraźne słowo farorza że nie to już bym sie zastanowił nad tym, po trzecie to powiedział bym mu że jeżeli dostane jasny sygnał od ks., to owszem Mimo że by sie gimnastykował by stanęło na jego ja miał bym to daleko gdzieś.
2008-11-13, 20:33
luk11
No tak tylko że on przyszedł jak już trwała Msza prowdzona przez właśnie ks. Proboszcza. Mam nadzieje że interes tego gościa szybko upadnie.
2008-11-13, 20:50
muzol
To co ze w tedy przyszed? Nic mi nie wiadomo o tym i czec -spadaj facio.
2008-11-13, 20:52
luk11
No własńie, mam jesczce za mało odwagi. Ale ta sytuacja mnie nastawiła bojowo
2008-11-14, 20:17
organicus
Teraz masz wyraźny "imprimatur" od proboszcza, więc następnym razem pogoń dziada.
2008-11-14, 20:24
luk11
I właśnie pogonie... cholery jedne będą sie bogacic na Kościele
2008-11-27, 18:15
klawiszlk
Drodzy Panowie koledzy a może by tak na forum(jak wiele innych spraw) zamieścić jeden post w którym tworzyło by się jako taki ogólnoPolski "Przewodnik" Organisty? łącznie z doborem Pieśni itd. jak to z resztą opisał organicus kilka wypowiedzi wcześniej?? W końcu miało by to służyć nam oranistom. Na forum jest wiele znakomitości które znaja sie na tym co robia maja odpowiedznio długi staż wiec myslę że wspólnymi siłami nie było by to taki złe...
co o tym myślicie???
to tylko propozycja oczywiście:)
2008-11-27, 21:33
Grazialewa
Przewodnik? Nauka, nauka, nauka. Jak ktoś chce, to poszuka. I pouczy się.
2008-11-27, 23:15
klawiszlk
tak oczywiście... ale są jako takie dewagacje że w Polsce nie ma jakiegoś ogolnoPolskiego śpiewnika wraz z instrukcjami dla organistów całej Polski.
Więc o to się rozchodzi.
A nie oszukujmy się- w Polsce brak takich lektur ( Dobrych lektur) tak samo jak dla organistów tak i tez dla organmistrzów...
2008-11-28, 08:09
Rafal Kobic
Nie ma po co duplikowac to co mozna znalezc gdzies indziej. np. na PWCO.
2008-11-28, 10:37
konan
Dobrych lektór
LektUr!!!!
[ Dodano: 2008-11-28, 10:46 ]
2008-11-28, 12:08
Quattro
A ja znam jednego konia, który przysyła mi esemesa:
"Wpuścisz Mnie na chór?"
2008-11-28, 12:24
Tomasz Kmita
A ja znam jednego konia, który przysyła mi esemesa:
"Wpuścisz Mnie na chór?"
Dlaczego koń? Jest to pewnego rodzaju konsekwencja (nie mylić z końsekwencją ). Skoro Ty, Twój, Jego, Ona, itp... to i z szacunku do własnej osoby Ja i Mnie
2008-11-28, 13:00
klawiszlk
Ok może i nie napisałem tego poprawnie ortograficznie ale nie wiem czemu mają służyć problemy i żale P. Konan? czy to forum poprawnej pisowni j. polskiego czy forum organistyczne? po za tym nie był to WIELKI błąd ortograficzny ale stylistyczny. tak że ja przepraszam za popełniony błąd a P. Konan życzę aby jak najmniej takich błędów popełniał.
A w odp. dla P. Rafała Kobic to pewnie i ma Pan racje ale gdyby wszystko co ważne umieścić w jednym śpiewniku itp ? czy nie było by to swojego rodzaju ułatwieniem?
2008-11-29, 21:41
konan
Jeśli wyrażasz się o osobie zacnej, to raczej piszesz z dużej.
Z tym sie zgodze. Ale tylko jesli chodzi o osoby powszechnie uznane.
2008-11-30, 23:13
Quattro
Drogi Konanie. Widzę, że zamieszałem swymi niewyszukanymi przykładami! Dla ścisłości: jak mi coś nie pasuje, to zasadniczo piszę prosto z mostu, nie musisz się więc dopraszać o to. A skoro nie piszę, to znaczy, że mi wszystko pasuje. Dodam, że lubię Cię/cię jako e-kolegę z Forum, a Ci/ci, którzy Cię/cię znają zgodnie twierdzą, żeś równy koleś, jeśli więc czymś Cię/cię uraziłem to wybacz.
2008-11-30, 23:38
konan
jak mi coś nie pasuje, to zasadniczo piszę prosto z mostu,
To bardzo dobrze
2008-12-01, 02:25
Rafal Kobic
czy to forum poprawnej pisowni j. polskiego
I owszem, mnie, jako odsunietego od kolebki jest w tym bardzo pouczajace.
2008-12-03, 21:29
Piotr Sękowski
Również po każdej mszy gram jakieś prostsze utwory (Żeleńskiego, Małe Preludia Bacha, Vuluntarys Stanleya itp.), improwizacji unikam - jako amator nie czuję się w tym dobry na skalę większą niż pare taktów przygrywki.
Jest grupka ludzi, którzy zostają posłuchać, a kiedy zaczynałem parę tygodni temu to w połowie pieśni na wyjście kościół był puściutki, więc zarysowuje się pozytywna tendencja
2008-12-03, 21:57
Rafał Sudoł
Jeśli jestem gdzies w kościele jako wierny robie podobnie. Nie wyjde aż organy zamilkną.
2008-12-03, 22:50
Piotr Sękowski
Sam tak robię, kiedy jestem jako wierny, a jeśli jako organista to tym bardziej czekam nawet aż zostanie położona filcowa szmatka na klawiaturę i opuszczona pokrywa
2008-12-04, 08:55
ŁukaszW
Robię podobnie jak koledzy, jednak gdy gra osoba powiedziałbym bardzo zadufana w sobie, to nie daje jej tej satysfakcji i po prostu wychodzę...
2008-12-04, 18:58
Kufel
i była jedna dziewczyna, która i tego wysłuchała i dopiero po ostatnim akordzie wyszła z kościoła
Hmm, może nie została dłużej dla muzyki?
2008-12-04, 22:57
mannickpol
Osobiście bardzo podoba mi się, gdy organista po skończonej pieśni na zakończenie zacznie grać jakiś utwór. Zawsze wtedy zostaję do końca. U mnie w parafii też jest zawsze grupka wiernych, którzy zostają posłuchać. Fakty są jednak takie, że takie granie często niektórych ludzi oburza - no bo jak się mamy modlić po mszy? A ja zadam kolejne pytanie - co Pn/Pani robiła na Mszy Św. że teraz dopiero się modli?!
Pozdrawiam serdecznie.
2008-12-04, 23:09
Maciej Lamm
no bo jak się mamy modlić po mszy? A ja zadam kolejne pytanie - co Pn/Pani robiła na Mszy Św. że teraz dopiero się modli?!
dobre pytanie... No jak to?? Na mszy było tyle ludzi, musiała wszystkich obejrzeć, ocenić, zapisać w pamięci... A teraz ma czas, żeby się modlić... (z nadzieją, że może jeszcze ktoś się w kościele pojawi, to go ochrzani, że za głośno butami stuka...:P)
2008-12-04, 23:12
mannickpol
Mnie kiedyś xsiąc nakazał "grać cicho" na zakończenie Mszy. No to OK, odpust w parafii, a ja po majestatycznym hymnie "Boże coś Polskę" włączyłem Flet kryty 8' i zagrałem 2-głosową improwizację trwającą jakąś niecałą minutę od tej pory mam wolną rękę co do repertuaru utworów po pieśni na zakończenie
2008-12-05, 09:15
Emilka
Ja też zawsze słucham.
U nas w parafii jest zwyczaj, że po Sumie w niedzielę jest krótki koncert jednego z uczniów prof. Chorosińskiego i to co mnie najbardziej wkurza, to babcie, które zostają i gadają w najlepsze. Siedzą i pytlują, no pozabijać.
2008-12-05, 09:56
Maciej Lamm
"Powyzabijać"... Gorszą się, jak można tak głośno grać!!??!!?? Staną w rozkroku, moher poprawią, głowę zadrą do góry, wypatrują i kręcą głową... A grrr...
2008-12-05, 11:12
Piotr Sękowski
Fakty są jednak takie, że takie granie często niektórych ludzi oburza - no bo jak się mamy modlić po mszy?
Dla mnie jest to nie do pojęcia. Myślę, że odpowiednio dobrany utwór na koniec mszy może tylko pomóc tym, którzy zostają, żeby się jeszcze pomodlić. Dobra muzyka po mszy, a i jakiś solowy utwór w trakcie, kieruje ku Bogu, pozwala pełniej przeżyć wydarzenie, jakim jest msza.
[ Dodano: 2008-12-05, 11:17 ]
2008-12-05, 11:31
organicus
Dla mnie jest to nie do pojęcia.
Jak to? No przeciez przez lata byli przyzwyczajani, ze muzyki w zasadzie w Kosciele nie ma ... tylko chaltura, ktora nazywa sie "muzyka", a teraz nagle przychodzi nowe ... i jak to z nowym - strach przed nim powoduje niezrozumiale dla nas oburzenie.
Na szczescie jest duzo nornalnych ludzi, ktorzy chca sie uczyc nowych piesni, chca piekniejszej liturgii, chca w niej dobrej (przynejmniej) muzyki, a nie totalnej chaltury.
Powiedzcie: jak ktos, kto przez lata slyszal piesni grane i spiewane przez "organiste" arytmicznie i zachwalal to, mowiac, ze "pieknie spiewa i gra", jak taki ktos moze wejsc w normalna rzeczywistosc muzyczna, gdzie piesn jest rytmicznie zagrana, poprzedzielana oddechami???
2008-12-05, 16:45
Piotr Sękowski
jak ktos, kto przez lata slyszal piesni grane i spiewane przez "organiste" arytmicznie i zachwalal to, mowiac, ze "pieknie spiewa i gra", jak taki ktos moze wejsc w normalna rzeczywistosc muzyczna, gdzie piesn jest rytmicznie zagrana, poprzedzielana oddechami???
To jest faktycznie problem i u mnie, np. refren w "Panie dobry jak chleb" ludzie są nauczeni śpiewać z przedziwnym oddechem - "... bo Tyś do końca nas umiłował (oddech), do końca nas umiłował" - tak długim, że ten jeden jedyny takt zamiast być na cztery jest na pięć... zgroza i nawet, kiedy gram w pleno i śpiewam wyraźnie, trudno jest nad tym zapanować
2008-12-05, 23:39
organicus
Stań przed ludem i popraw (jeśli możesz). Innej rady nie ma.
2008-12-06, 00:18
muzol
i nawet, kiedy gram w pleno i śpiewam wyraźnie, trudno jest nad tym zapanować
graj równo a jak to nie pomoże to śpiewaj i nie patrz na nich, bo to ty masz ich prowadzić i polecam częste powroty do tej pieśni , może załapią
Ten problem jest w wielu parafiach, zwłaszcza jak sie "babki w chustkach" dorwą do spiewu.
2008-12-06, 12:44
Wojtek Matczak
Mój proboszcz ma wielki "talent" do zwalniania pieśni i rąbania fraz w dziwnych miejscach, dzisiaj rano, gdy począł zwalniać przy "Święty" Piaseckiego przestałem grać. Po Mszy pyta zdziwiony, co się stało, więc mówię że zwolnił tak bardzo, że nie chciałem przeszkadzać. Chyba się obraził, bo obrócił się, coś pomruczał pod nosem i ukrył się na probostwie. Już nie wiem, co mam robić do tego wszystkiego niemiłosiernie drze się do mikrofonu, niczym nie można Go podciągnąć w tempie.
2008-12-06, 15:31
Jan z Kraśnika
To jest faktycznie problem i u mnie, np. refren w "Panie dobry jak chleb" ludzie są nauczeni śpiewać z przedziwnym oddechem - "... bo Tyś do końca nas umiłował (oddech), do końca nas umiłował"
Ja gram pieśń tę pieśń w tempie ćwierćnuta = 105. Wszystko równo, wychodzi super, nawet pauza półnutowa na końcu zwrotki. Choć jak objąłem stanowisko to nie mogłem sobie poradzić z rytmicznym podciągnięciem ludu i kilka lat nie grałem jej w ogóle. Żeby zapodać tempo polecam zrobić przynajmniej 4 taktowy wstęp. Jeśli tempo będzie wolniejsze fraza staje się zbyt długa by lud zaśpiewał ją na jednym oddechu. Podobnie jak w Ojcze nasz : " jako i my odpuszczamy naszym winowajcom ".
2008-12-06, 16:13
ast
Wszystko równo, wychodzi super, nawet pauza półnutowa na końcu zwrotki.
No to tylko pogratulować Ja z kolei spotykam się dość często z bardzo denerwującą manierą grania i śpiewania, polegającą na tym, że delikwent nie wytrzymuje pauz/długich wartości zapisanych w nutach, za to tam gdzie ich nie powinno być, z upodobaniem je wstawia - w "Panie dobry jak chleb" staje się to bardzo dobrze widoczne...
2008-12-06, 17:08
konan
potykam się dość często z bardzo denerwującą manierą grania i śpiewania, polegającą na tym, że delikwent nie wytrzymuje pauz/długich wartości zapisanych w nutach,
Już drżę na myśl o Pasterce i "Wśród nocnej ciszy" na wejście;-). Trzeba ludek wyraźnie trzymać w ryzach, żeby się nie rozłaziło:-).
Drżę tym więcej, iż będzie to najprawdopodobniej inauguracja nowego instrumentu przy kościele maksymalnie wypełnionym.
2008-12-06, 17:20
mannickpol
Wrzucasz mixtury i języki i wyraźnie artykułujesz - nie ma bata że ludek będzie źle śpiewał. Chyba że nie słucha organów w ogóle...
2008-12-06, 19:18
Rafał Sudoł
Konan, nie ma co drżeć, tylko jak już wyżej napisano, to jest pasterka, więc rejestrów nie żałuj i daj czadu. Mnie krew zalewa, jak jest pełno ludu w kościele a ktoś zajeżdża na fletach itp. To jest pamiątka ukazania się aniołów pasterzom, więc niech jest to tak uroczyste jak tylko może być. A języki i mikstury w tej kolędzie jak najbardziej w miarę kolejnych zwrotek. Ja zaczynam bez mikstury (języków nie mam) natomiast z kożdą kolejną zwrotką dodaję po 1 głosie, aby w 3 lub 4 zwrotce był już komplet głosów (oczywiście zgodnie z ilością ludu w kosciele). Bo trzeba pamietać, umiar zawsze wskazany. Gdy kościół w święta jest pełen to te 17 głosów ktorymi dysponuje instrument (http://www.organy.art.pl/instrumenty.php?instr_id=1017) jest w sam raz. Ech..., tylko szkoda że nie ma chociaż jednego języka.
2008-12-08, 14:32
konan
Wrzucasz mixtury i języki i wyraźnie artykułujesz - nie ma bata że ludek będzie źle śpiewał.
2008-12-08, 14:51
mannickpol
Dobre rozwiązanie. A chórki mogą zdarzyć się zawsze, przy każdej kubaturze świątyni.
2008-12-18, 10:52
Anna
Gdzieś już było o księżach drących się niemiłosiernie do mikrofonu, ale nie mogę znależć.
Powiedzcie, co robicie w takiej sytuacji:
Grałam pieśń, lud ochoczo śpiewał, aż tu nagle dołączył do nas ksiądz rekolekcjonista. Niby nic, tylko że o tercję wielką wyżej niż grałam. Początkowo myślałam, że będzie to jakiś egzotyczny śpiew drugim głosem, ale kiedy dystans zmniejszył się do tercji małej, zrozumiałam, że sytuacja wymknęła sie spod kontroli. Jechaliśmy tak chwilę w równoległych tercjach (lud zamilkł), aż nie wytrzymałam i dałam instrument na full i sprowadziłam księdza do właściwej tonacji. Ludek znowu ochoczo podjął śpiew, ale po księdzu widziałam, że nie jest zadowolony.
Jak sądzicie, powinnam zamilknąć całkowicie, zmienić w trakcie pieśni tonację, czy "przydusić" go instrumentem, co faktycznie zrobiłam ?
2008-12-18, 11:41
Adalbertus
Ja bm grał dalej tak jak leciało, nie przejmował się, może bardziej ryknął do tego mikrofonu. Przecież ludzie mają słuch i widzą (słyszą), że to on wprowadził zamęt, więc siłą rzeczy jesteś niewinna.
Jakbym miał w tym momencie kontrolę nad mikrofonami, to oczywiście ściszyłbym do zera mikrofon jegomości.
2008-12-18, 12:14
VladimirR
Stań przed ludem i popraw (jeśli możesz). Innej rady nie ma.
Zgadzam sie tutaj z Organicusem. Przypomina mi to sytuacje, gdy jakies 15 lat temu wprowadzano na Slowacji nowy ewangelicki spiewnik.
Ilez tam bylo zmian! Modyfikacje melodii, rytmu, nowe slowa (do tego czasu spiewano w jezyku staroczeskim)...
Jedynym sposobem na nauczenie ludzi nowego spiewu bylo wyjscie przed oltarz, spiewanie wraz z nimi: najpierw pokaz tego, jak to sie powinno spiewac i pozniej uczenie sie tego wraz z nimi. Poczatki byly trudne, ale zdalo egzamin. To jest proces na LATA, nie dni, ani tygodnie, ani miesiace. Pierwsze pozytywne efekty pojawia sie po paru miesiacach.
Dzis juz nikt nie pamieta, jak to bylo spiewane 'kiedys', spiew jest rytmiczny, itd. (w wiekszosci zborow, jestem tym mile zaskoczony - nie mieszkam tam juz prawie 12 lat..).
Musze tutaj jednak nadmienic, ze dzialania te byly:
- cala sila i moca wspierane i w_y_m_a_g_a_n_e przez komisje muzyczna (profesorow i wykonawcow muzyki (np. J. V. Michalko) i kompozytorow (np. Miroslav Bazlik), ktorzy byli w 'centralnej komisji muzycznej'),
- byl wydany jednolity spiewnik, gdzie oprocz slow jest rowniez przy kazdej piesni podana melodia
- oprocz tego piesni byly dla organistow zharmonizowane znanymi slowackimi kompozytorami: czesto niektore harmonizacje mozna smialo nazwac 'nowoczesnymi', niezwyklymi)
Wyjscie jest moim zdaniem tylko jedno:
- jednolity spiewnik
- harmonizacje dla organistow skomponowane przez wybitnych polskich kompozytorow - by osiagnac chociaz jakis 'minimalny', ale STANDARD (w odroznieniu od chaltury) grania
- wspieranie (moze powinno byc na pierwszym miejscu) tych dzialan przez kosciol i instytucje koscielne do tego stworzone
- moze podpytac ewangelickiego kosciola na Slowacji o doswiadczenie na tym polu, jezeli nie, to Kosciola Katolickeigo na Slowacji, ktory tez ma jednolity spiewnik (nazywa sie "Jednotny katolicky spevnik", z wysmienitymi harmonizacjami wybitnego kompozytora Mikulasa Schneidera Trnavskeho)
W przeciwnym razie nic sie nie zmieni...
Pozdrawiam,
Vlado
2008-12-18, 12:49
ŁukaszW
Jednolity śpiewnik - od dłuższego czasu rozmawia się tutaj na ten temat. Idzie powoli ale są dobre chęci. Niestety bez czegoś na kształt "petycji" nie ma szans dotarcia do mas i stworzenia zeń śpiewnika ogólnopolskiego. Tylko pytanie: Do kogo z czymś takim uderzyć?
2008-12-18, 13:02
VladimirR
Jednolity śpiewnik - od dłuższego czasu rozmawia się tutaj na ten temat. Idzie powoli ale są dobre chęci. Niestety bez czegoś na kształt "petycji" nie ma szans dotarcia do mas i stworzenia zeń śpiewnika ogólnopolskiego. Tylko pytanie: Do kogo z czymś takim uderzyć?
Tu moga pomoc muzyczne AUTORYTETY (wykonawcy, kompozytorzy, nauczyciele akademiccy, organisci przez wielkie "O"), ktorzy moga taki proces zainicjowac...(moim skromnym zdaniem).
2008-12-18, 15:44
organicus
- cala sila i moca wspierane i w_y_m_a_g_a_n_e przez komisje muzyczna (profesorow i wykonawcow muzyki (np. J. V. Michalko) i kompozytorow (np. Miroslav Bazlik), ktorzy byli w 'centralnej komisji muzycznej'),
- byl wydany jednolity spiewnik, gdzie oprocz slow jest rowniez przy kazdej piesni podana melodia
Proszę bardzo!
Ja się nie dziwię, w końcu to Kościół ewangelicki wymyśił śpiewniki, a później akompaniament organowy, tzn. prowadzenie śpiewu organami.
2008-12-18, 17:09
ŁukaszW
Więc...DZIAŁAĆ!
Mnie na pewno nikt nie posłucha
2008-12-19, 15:48
Casparini67
Ja się nie dziwię, w końcu to Kościół ewangelicki wymyśił śpiewniki, a później akompaniament organowy
Kościół ewangelicki w Polsce też wydał śpiewnik, nawet nieźle zredagowany, ale muszę wam powiedzieć, że ewangelicy dokładnie tak samo jak katolicy mają problem z sacro-polo w kościołach. Gitary, scholki a nawet całe zespoły rockowe coraz częściej ładują się tam do liturgii.
2008-12-19, 23:36
Jan z Kraśnika
denerwuje mnie to, ze jak robie repetycje melodii w tej koledzie, slysze kilka "chorow", ktore mysla, ze to "juz" trzeba zaczac.
Odpowiednio raźne tempo podać we wstępie opartym na początkowym motywie kolędy, to końcowe półnuty z kropkami nie wyjdą aż tak długie. Poczuj to niejako alla breve. Alla breve gram np. pieśń Bądźże pozdrowiona, a tam jest podobna sytuacja w rytmie. Efekt nie jest już najgorszy, a kiedyś było fatalnie. No i jak już pisano bogata registracja.
2008-12-20, 14:32
Przemekpodg
2008-12-20, 15:32
Jan z Kraśnika
Tu nie chodzi o liturgiczną muzykę, to taka zabawa dla dzieciaków, która nie wiedzieć czemu odbywa sie w kościele, a nie w salce parafialnej- może brak takiej salki, a na dworze zimno
2008-12-20, 21:14
Paweł Seligman
http://pl.youtube.com/watch?v=lOVdtO6DyEw&feature=related - nie wiem, czy było.
Masakra. Różaniec na melodię Ryśka Rynkowskiego "Jedzie pociąg z daleka.... "
Chłodne piwko w cieniu pic czy jakoś tak....
Ręce i spodnie opadają....
TACY KSIĘŻA ZA COŚ TAKIEGO POWINNI BYC KARANI PRZEZ PRZEŁOŻONYCH!!!!!!
2008-12-20, 21:24
organicus
Cóź... czerpie się garściami, a w zamian ...
2008-12-20, 21:37
Winrych
2008-12-20, 21:39
Paweł Seligman
O MAtko, ksiądz który koncelebruje Ofiarę Eucharystyczną, podczas niej TAŃCZY???????????
Toż to się w głowie nie mieści!!!
Poznaniakom radzę przesłac ten filnik i kilka podobnych do Kurii Metropolitalnej....
2008-12-20, 21:55
organicus
radzę przesłac ten filnik i kilka podobnych do Kurii Metropolitalnej....
Oglądałeś Jasminum? Tam fajnie brat Zdrówko pytał: PO CO?
2008-12-20, 22:44
johann
nie wierze! Przecież tutaj gra jeden z forumowiczów, z resztą znakomity organista! Nie wierze, proboszcz konserwatysta, organiści muszą być wyposażeni w odpowiednią dawkę literatury, a tutaj takie coś?
chyba zaraz zacznę chodzić po domu i śpiewać 'paaaaaaaaaanie przeeebacz iiimmmmmm'
szok!
2008-12-21, 20:16
Emilka
A skąd wiadomo, że to podczas Mszy?
2008-12-21, 20:20
Paweł Seligman
Emilko, ten ksiądz jest w albie i ma stułę, na Boga!!!
[ Dodano: 2008-12-21, 20:22 ]
2008-12-21, 21:47
Anna
Jeżeli ten ksiądz chciał pokazać, że w kościele może być FAJNIE, to mu się to udało . Tylko czy po TO chodzimy do kościoła ? Gdzie będziemy chodzić żeby wyciszyć się i skupić, pomyśleć i pomodlić ? Do remizy strażackiej ?
2008-12-21, 22:41
Winrych
Odpowiedź księdza:
uwielbiam życie... z jednej strony niektórzy rodzice zarzucają mi że na EUCHARYSTII chce trzymać powagę
a na forum organistów dostaję za próbę znajdowania dzieciaków przez śpiew lekkich piosenek na różańcu (nie na eucharystii)
2008-12-21, 22:43
Paweł Seligman
skąd ta odpowiedz?? Czyżbyśmy na forum mieli jakiegoś T.W. ??
2008-12-21, 22:44
Winrych
Pozwoliłem sobie posłać księdzu linka do tej dyskusji by nie było to obgadywanie za plecami. Mam nadzieje że nikomu tym czynem nie zaszkodziłem. Bez obawy, zrobiłem to elegancko i z zachowaniem szacunku dla osoby duchownej.
2008-12-21, 22:47
Paweł Seligman
Winrych, sam nie masz odwagi podpisać się z imienia i nazwiska, a zachowujesz się jak ubek i szpicel!!!
A kim w ogóle Ty jesteś??? Skąd jesteś?? Przedstawiłeś się w wątku "KTO JEST KIM"?? Sam jestes anonimowy a napuszczasz na nas księży!!!
2008-12-21, 22:50
Winrych
Fakt, zachowałem się jak skończony idiota. Ale sądząc po lekturze wpisów bloga księdza jestem pewien że nikomu to nie zaszkodziło. Po za tym zostało to napisane na forum ogólnym, dostępnym bez rejestracji.
Nie mniej jednak wstyd mi bardzo.
2008-12-21, 22:57
Paweł Seligman
Po czasie poproszę Adminów o zdjęcie tego ostrzeżenia, niemniej niech ono przez jakiś czas pozostanie jku przestrodze....
Wydaje mi się, że powinniśmy raz jeszcze przemyśleć kwestie które tematy blokujemy dla osób nie zarejestrowanych na Forum, a które podajemy do wiadomosci publicznej.
Na naszym Forum sa osoby grające w kościołach katolickich i wielu odłamach kościołów protestanckich. Większośc z nich ma tę odwagę że podpisuje się z imienia i nazwiska, niejako uwierzytelniając to co piszą i to kim są, co osiągnęli w środowisku... Sa tu równiez wykładowcy wyższych uczelni, studiów organistowskich, organiści katedralni a także inni poważni ludzie, którzy organistowanie i TROSKĘ O POPRAWNĄ LITURGIĘ traktują jako swoje powołanie....
Ostrzeżenie, które wystawiłem Winrychowi, niech skłoni jego i Wszystkich PT Forumowiczów do zastanowienia się nad tym, co i komu czasem w środowisku, a zwłaszcza poza nim, warto "chlapać" a co nie....
I jeszcze jedno - tu nie chodzi li tylko o mnie!!
Bardzo wielu Forumowiczów, którzy kiedyś pisali bardzo wiele i wnosili swoją osobą wiele w życie tego dforum, zwłaszcza z kręgu organistów koncertujących, ale nie tylko, od pewnego czasu bądx wycofało się z tego forum, bądź odzywa się jedynie sporacycznie, raz na pół roku, i to w kwestiach "neutralnych" itp.
Z czego to wynika???
Z wielu moich rozmów poza Forum w tych sprawach wynika że oni po postu nie chcą być utoższamiani z ewnymi sytuacjami, które czasem mają miejsce na Forum , a szkodzą ich wizerunkowi...
Dlatego raz jeszcze apeluję do WSZYSTKICH o większą "szczelność" i myslenie.....
2008-12-21, 23:02
Anna
Odpowiedź księdza:
uwielbiam życie... z jednej strony niektórzy rodzice zarzucają mi że na EUCHARYSTII chce trzymać powagę
A co ci rodzice chcą mieć na Eucharystii ? Ubaw po pachy ?
Czy cytowany ksiądz nie ma świadomości, że należy rozgraniczać pewne sprawy ? Jeżeli nie, to powinien zastanowić się nad tym, jakie w tym momencie wzorce wychowawcze przekazuje dzieciom. Takie zabawowe podejście może się i dobrze "sprzedaje", ale trzeba zdawać sobie sprawę ze wszelkich kosekwencji, jakie z tego wynikają. I dobrze byłoby wiedzieć, że "szczytna myśl pedagogiczna", iż wszystkiego można nauczyć przez zabawę, jest, delikatnie mówiąc, nietrafiona.
2008-12-21, 23:47
Rafał Sudoł
Moim skromnym zdaniem tragedia się nie wydarzyła, z powodu, że kol.Winrych przesłał temu księdzu linka do naszych dyskusji o liturgii. Myślę, ze wyjdzie to temu księdzu na dobre, jak dostrzeże także naszą troskę o piękno muzyki i liturgii. Oczywiście kol. Winrych w tym momencie nie jest wiarygodny w momencie, kiedy nie wiemy tak naprawdę kim jest. Gdyby to zrobiła osoba znana nam z imienia i nazwiska, to jeszcze można by dywagować, czy powinna. Generalnie moim skromnym zdaniem kol. Winrych powinien nam wkleić to co posłał, abyśmy wiedzieli z czym jesteśmy utożsamiani. Jeśli ten ksiądz wgłębi się w tematykę naszego forum (a taki skutek listu kol.Winrycha może być) to wyjdzie z tego na pewno jakieś dobro. Ufajmy Panu, że tak się stanie.
2008-12-21, 23:55
organicus
Ufajmy Panu, że tak się stanie.
Alleluja!
2008-12-21, 23:57
Winrych
Rozumiem swój błąd, jednakże uważam że donosicielem byłbym gdybym:
a) posłał linka do proboszcza tejże parafii pokazując mu jakie to oburzenie wywołuje wśród organistów zachowanie wikarego (działał bym na szkodę wikarego)
b) posłał linka do wikarego a twórcą wątku byłby organista z nim współpracujący ( działałbym na szkodę organisty)
c) posłał linka do wikarego co do którego miałbym uzasadnione podejrzenia o jego zdolność do odwetowego szkodzenia forumowiczom ( wystarczy poczytać trzy strony księdza by przekonać się że jest w pełni zaangażowany w dzieło ewangelizacji, więc wyrządzanie szkody przez Niego komukolwiek jest raczej nieprawdopodobne )
d) doniósł do Kurii co jest po prostu obrzydliwe
Ja na natomiast wysłałem ten link po to, by ksiądz był świadomy że nie wszystkim odpowiadają Jego techniki duszpasterskie. Nie chciałem, by wpisy na dotyczące Jego sprawy, były tylko biadoleniem. Józef K. wszakże przynajmniej wiedział że jest sądzony.
Niemniej jednak, drugi raz, tego czynu bym nie popełnił, gdyż jestem nikim jeśli chodzi o kwestie organowo - liturgiczne ( zresztą nie tylko te).
Dziękuję za niski wymiar słusznej kary.
2008-12-22, 02:01
organicus
Idealiści!
Nie ma się co kłócić. Temat jest otwarty i każdy, nawet prymas może sobie poczytać.
Stan polskiej muzyki kościelnej, począwszy od złej jakości organistów, a na braku zainteresowania księży skończywszy- jest, dalikatnie mówiąc, ... KATASTROFALNY!!!
Świadczą o tym wpisy ludzi zalogowanych jak i gros filmików na You Tube, a także świadomość wszystkich tych, którym piękno muzyczne w liturgii leży na sercu.
Ostatnie kurioza jakie zostały przytoczone to: muzyka z CD w czasie Mszy odtwarzana przez biskupa, czy też tańczący kapłan; pokazują, że ów stan jest bardziej niż katastrofalny. Pismo Święte używa dobitnego określenia: OHYDA SPUSZTOSZENIA i wybaczcie, ale takie tylko pasuje na to wszystko, na ten cały tumiwisizm, olewactwo, dziadowstwo i totalną nędzę kulturalną.
Trudno to wszystko ogarnąć, tym bardziej w kontekście tego co pisze o umiłowaniu Liturgii papież Benedykt XVI.
Póki co, ze względu na karykaturalne potraktowanie ewangelickiego pomysłu użycia organów, idealny instrument do zagniatania tła podczas Liturgii byłby mniej więcej taki:
http://www.organy.art.pl/...p?instr_id=1680 gdzie najwyższy głos 4 stopowy włączanoby "od święta".
Jestem przekonany, że nie doczekamy czasów, kiedy muzyka organowa w czasie Mszy będzie czymś więcej niż tylko tłem, czy zapychaniem dziury, a organista w końcu będzie TYLKO grał, a nie trwał na stanowisku swoistego "śpiewogroprzełączacza slajdów".